„Like it”. Or not.

Posted on 2010/05/02

0


Zamieszczam fragment niepublikowanego jeszcze tekstu, który ukaże się w First Class, dodatku Rzeczpospolitej wkrótce.

(…)

Konsekwencje dla wydawców największych serwisów internetowych mogą być równie poważne, o wiele ważniejsze od konsekwencji jakie rodzą działania agregatorów informacji, jak choćby Google. Z jednej strony zależy im, żeby użytkownicy [Facebooka] polecali materiały swoim znajomym. Ale tu może zadziałać mechanizm niekorzystny dla wydawców. Duże media prezentują treści jako pewną logiczną strukturę. Użytkownik wchodzi dajmy na to na portal i tam znajduje interesujące artykuły oraz przeważnie przegląda też materiały poboczne, a o mniejszym znaczeniu, których nie szukałby sam, ale skoro zostały mu podpowiedziane, to czemu nie? Dzięki temu ruch w serwisie wydawcy jest znacznie większy niż wynikałoby to ze świadomego wyboru użytkownika. To z kolei przekłada  się korzystnie na przychody z reklamy, jak w dowcipie o człowieku który przyszedł do sklepu po podpaski, a sprzedawca namówił go na wędkę, namiot i ponton. Skoro jednak teraz znajomi na Facebooku polecają treści, to mniej aktywni użytkownicy (a tych jest większość) mogą ograniczyć przeglądanie serwisów i ograniczyć się do klikania w to, co proponują inni. Zainteresowanie, sympatia i przyzwyczajenia mogą przesuwać sie w stronę nowych guru od podawania tego co ważne. Starzy guru, czyli media i pracujący dla nich dziennikarze mogą tracić na znaczeniu jako selekcjonerzy spraw ważnych i przewodnicy dużych grup społecznych. Jeśli ta prognoza sprawdzi się, to wpływ tego trendu na kondycję mediów może okazać się bardzo silny i niekoniecznie dobry.

(…)

Reklamy