Krajowa Rada ds. Ochrony Dzieci

Posted on 2011/03/14

0


W prawie rzymskim istniała przy ustalaniu kręgu podejrzanych zasada: „Is fecit qui prodest”, czyli „Ten zrobił, komu to korzyść przyniosło”.

Tematem dnia jest  dziś Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i projekt rozszerzenia jej uprawnień  na internetowe serwisy wideo. W zapomnienie poszła niedawna wpadka tej szacownej instytucji, która zakazać chciała mediom publicznym podawania adresów internetowych profili stacji radiowych i telewizyjnych w serwisie Facebook. To daje obraz świadomości panującej w publicznej instytucji, która nie rozumie specyfiki portalu społecznościowego, który staje się dla wielu odbiorców o wiele ważniejszym medium niż kanały radia czy telewizji. I tej instytucji posłowie chcą powierzyć kontrolę nad dużą częścią biznesu internetowego.

Dzisiejsze  komentarze do sejmowego głosowania ws. zmiany ustawy o radiofonii i telewizji pełne są żalu i kpiny. Faktycznie, jest pewnie wiele innych ważniejszych spraw, którymi warto zająć się na początku 2011 roku. Czy znajdzie tu zastosowania rzymska zasada, że ten jest sprawcą, któremu czyn przynosi korzyść?

Pozorni beneficjenci, czyli tradycyjne media raczej należy wykluczyć z kręgu podejrzanych. Polsat ma Ipla.tv, TVN  Onet, TP SA – coraz znaczniejszy nadawca programów telewizyjnych – Wirtualną Polskę. Ci najwięksi gracze na rynku telewizyjnym nie chcą raczej ograniczać rozwoju usług wideo,  ale ich szybszego rozwoju.

Być może korzyści z nałożenia obowiązków rejestracyjnych oraz spełnienia wielu warunków absolutnie nie przystających do nie linearnego medium odniosą politycy, zyskując przekonanie o większej kontroli nad mediami dotąd wymykającymi się ścisłemu nadzorowi. Wskazywać by na to mogło praktycznie jednogłośne przyjęcie kontrowersyjnych poprawek.

To prawdopodobne, ale tropy powinny prowadzić gdzie indziej. Jeszcze w 2008 nie kto inny, jak sama Anna Streżyńska, traktowana przez wielu Polaków jako symbol walki z monopolami w telekomunikacji mówiła:

„Uważamy, że docelowo powinniśmy kontrolować treści w ramach tego wspólnego regulatora połączonego z KRRiT i do tego zmierza też brytyjski Ofcom, który też upomina się o rozszerzenie kontroli treści poza media na internet.”

Okazało się, że powyższa wypowiedź była  przytoczona niedokładnie i bez zachowania sensu, co wykrył Vagla we wpisie na blogu. Vagla przytoczył komentarz Anny Streżyńskiej, tłumaczącej sens jej wcześniejszej wypowiedzi:

„Mówiłam o zrównaniu kontroli mediów pod względem kontroli treści niezależnie od środków przekazu (tradycyjne liniowe media, internet, tv komórkowa). Obecnie kontroli przez KRRiT co do ochrony nieletnich, treści pornograficznych, faszystowskich czy tp. podlega tylko tv liniowa, KRRiT nie posiada kompetencji ingerowania w identyczne zagrożenia, jeśli użyto do nich innych środków technicznego przekazu. Niebawem wprowadzimy DVB-H i za kilka złotych każdy będzie mógł nabyć pakiet treści w komórce – oznacza to, że każde z naszych dzieci będzie miało dostęp do różnych treści przez cały dzień przy sobie. Obecny system prawa nie przewiduj możliwości skutecznej reakcji jeśli treści te będą szkodliwe. Dotyczy to także innych sposobów przekazu treści programowych, np. za pomocą IP. Pozostaje jedynie prawo karne, które jest bardzo słabo skuteczne jeśli chodzi o natychmiastową reakcję.”

A więc to dobro dzieci jest powodem wprowadzenia bezsensownych regulacji, które uderzą w polskie firmy i dadzą uprzywilejowaną pozycję zagranicznym serwisom?

Nie. Już 2 marca 2011 podczas sejmowej dyskusji  poseł sprawozdawca Iwona Śledzińska-Katarasińska (Platforma Obywatelska) oświadczyła, że „Chodzi o pryncypia dotyczące ochrony małoletnich i polskiej racji stanu. ” O jaką rację stanu mogło chodzić pani poseł – nie jestem w stanie tego odgadnąć.

Na tym tle wypowiedź Elżbiety Kruk (Prawo i Sprawiedliwość) brzmi bardzo sensownie, gdy wskazuje, że unijna dyrektywa, która legła u podstaw tej nowelizacji,  ZABRANIA stosowania administracyjnych ograniczeń swobody działalności gospodarczej w branży mediów:

Programy rozpowszechniane wyłącznie w systemie teleinformatycznym – dotyczy to Internetu – zostaną objęte obowiązkiem wpisu do rejestru prowadzonego przez przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Motyw 20 dyrektywy wskazuje, że żaden jej przepis nie powinien zobowiązywać (…) do wprowadzania nowych systemów koncesjonowania lub zatwierdzania administracyjnego usług (…) A takim będzie kompetencja przewodniczącego krajowej rady do odmowy wpisu do wspomnianego rejestru, która może prowadzić z jednej strony do ograniczenia swobody działalności gospodarczej poprzez postawienie bariery wejścia na rynek, z drugiej do cenzury prewencyjnej ograniczającej wolność słowa w internecie” .

Ponad rok temu napisałem w notatce w tym blogu, że ówczesna próba ograniczenia swobody wypowiedzi w internecie (kto jeszcze pamięta, że rząd chciał wprowadzić kontrolę sieci?), choć wydało się, że chybiona, to jednak powróci: >>„wycofanie” się premiera z planów wprowadzenia restrykcyjnych przepisów kontrolnych w internecie. Przypuszczam, że to zawieszenie pomysłu, który zawsze można przywrócić w toku prac parlamentarnych.<<

Niestety, miałem rację. 😦

Reklamy
Posted in: Uncategorized