Thank you & good bye. Raczej nie nad Wisłą.

Posted on 2011/07/10

0


„After 168, years we finally say sad but very proud farewell to our 7.5m loyal readers” – napisali na pierwszej stronie zamykanego właśnie tabloidu „News of the World„. To pożegnanie zamieszczono na tle kolażu plotkarskich okładek poprzednich wydań, w których prawda mieszała się z rzeczywistością. Nie padło słowo „przepraszam”. Czy powinno?

Brytyjską gazetę pogrążyło ujawnienie włamywania się jego dziennikarzy do poczty głosowej uprowadzonej uczennicy Milly Dowler, która – jak się później okazało – została zamordowana. Później okazało się, że włamywano się do poczty głosowej wielu innych osób, w tym znanych osobistości, rodzin żołnierzy poległych podczas zagranicznych misji a nawet członków rodziny królewskiej. Nie popieram podsłuchiwania i szpiegowania w żadnej postaci, chyba, że uzasadnia to interes państwa. Dlatego metody stosowane przez niektórych dziennikarzy, detektywów i innych, także i w tej sprawie, budzą mój sprzeciw. Ale czy w epoce niedbającego o prywatność Facebooka czy wszystkopamiętającego Google można liczyć na to, że cokolwiek, co robimy, mówimy i myślimy, pozostanie tajemnicą? Działanie redakcji NotW jest naganne pod względem prawnym i etycznym, ale biznesowo w pełni uzasadnione. Winni są i redaktorzy, ale i czytelnicy. To ich ciekawość zaspokajają nielegalnymi metodami dziennikarze, dla nich szukają sensacji i smaczków. Paradoksem jest to, że funkcja kontrolna prasy – najważniejszy powód, dla którego obywatelskie społeczeństwo chce prasę czytać – jest pełniona z wykorzystaniem niegodnych metod.

NotW została zamknięta jednak nie dlatego, że właścicielowi nie podobała się strona etyczna podsłuchowego procederu. Według doniesień prasowych gazeta została zamknięta w odpowiedzi na wycofanie reklam przez reklamodawców oraz aresztowanie byłego redaktora naczelnego gazety Andy’ego Coulsona i byłego reportera tabloidu, piszącego na temat monarchii, Clive’a Goodmana. Jednym z zarzutów było płacenie policjantom za informacje. Coulson do stycznia 2011 był doradcą ds. mediów Davida Camerona, a Goodman w 2007 r. został skazany za inny skandal podsłuchowy na kilka miesięcy pozbawienia wolności. Być może prawdziwa przyczyna zamknięcia tabloidu tkwi jeszcze gdzie indziej. Wydawcą „News of the World” jest News International – spółka należąca do koncernu Ruperta Murdocha, News Corp. Murdoch chce przejąć kontrolę nad BSkyB – największym telewizyjnym nadawcą komercyjnym, konkurującym z BBC. Obecnie News Corp. ma 39 proc. udziałów BSkyB, a chce mieć 100 proc. Rząd brytyjski wstępnie wydał na to zgodę. Nie wiadomo jednak, czy zgoda ta będzie podtrzymana w świetle skandalu podsłuchowego w „News of the World”. Ofcom – brytyjski urząd odpowiedzialny za rynek komunikacyjny – „niepokoi się doniesieniami, iż przez kilka lat redakcja „News of the World” była poza wszelką kontrolą, włamując się do skrzynek głosowych nie tylko celebrytów, ale też zwykłych ludzi, i płacąc policjantom za poufne informacje służące następnie do pisania sensacyjnych doniesień prasowych”. Znamienne jest, że tę informację o przypuszczalnym bólu głowy Ofcomu przekazał… Robert Peston z BBC, konkurencji BSkyB. Może to oznaczać problem z transakcją, bo Ofcom, wydający zgodę na takie nabycia, musi dbać o to, by nadawca radiowy lub telewizyjny przestrzegał standardów. Może to oznaczać nawet wszczęcie dochodzenia. Jednak w przypadku „News of the World” i BSkyB, Ofcom musiałby poczekać  z wszczęciem dochodzenia do zakończenia postępowania prowadzonego przez brytyjską policję, które ma pierwszeństwo, ponieważ dotyczy podejrzenia złamania prawa. Peston z BBC spekuluje, że następnie Ofcom będzie prowadzić swoje postępowanie we współpracy z policją. Minister kultury, mediów i sportu Jeremy Hunt najprawdopodobniej skonsultuje się z Ofcomem oraz Urzędem ds. Rzetelnych Praktyk w Handlu (Office for Fair Trading). Wszystko to może spowodować, że choć decyzja ws nabycia 100% BSkyB miała zapaść na dniach, odsunie się nawet do  jesieni. Szybkie zamknięcie gazety i zwolnienie pracowników może więc być uznane za gest poddania ze strony News International,  co może przyspieszyć postępowanie policyjne, a potem i to prowadzone przez Ofcom.

Gdzie w tym wszystkim są ludzie, którzy stali za skandalem? O dwóch z nich już wiemy, ale jest ich przecież znacznie więcej. Premier Wielkiej Brytanii Cameron tłumaczył się z decyzji o zatrudnieniu Coulsona. Zrobił to, mimo, że wiedział o wyroku skazującym Goodmana, który był powodem odejścia Coulsona z „News of the World”. Cameron ekspiacyjnie oskarżył wiele środowisk, mówiąc: „To skandal, w który wszyscy jesteśmy zamieszani: prasa, politycy, liderzy wszystkich partii politycznych, a także ja”. Czy ta samokrytyka wystarczy? Według doniesień prasowych  Coulson miał oskarżyć swoją redakcyjną poprzedniczkę w NotW, Rebekę Brooks (redaktorka „News of the World” w latach 2000-03) o to, że zrobiła z niego kozła ofiarnego. Pani Brooks jest obecnie dyrektor wykonawczą News International, i oświadczyła, że  nie zamierza podawać się do dymisji. Jednak jej spokój może być nieco zmącony, gdyż część skandali z podsłuchami wydarzyła się, gdy była redaktor naczelną „News of the World”. W tle tego zmieszania jest 200 osób zwolnionych z redakcji „News of the World”. Część z nich zapewne znajdzie zatrudnienie ukonkurencji, część po cichu zapewne wróci do wydawnictwa realizując nowy zapowiadany projekt internetowy. Nie wierzę, że wszyscy z nich byli odpowiedzialni za nieetyczne działania, ale jak widać – gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, i choć kowal zawinił, to Cygana powiesili.

A gdyby taka sytuacja miała miejsce w Polsce? Mamy tabloidy, znamy ich praktyki z zamieszczaniem gorszących lub łamiących prywatność materiałów, wiemy też, że niektóre redakcje płaca informatorom za poufne dane. I co? I nic. Bo istnieje niepisana umowa między dziennikarzami a czytelnikami: my, dziennikarze, kradniemy informacje dla was, nasi czytelnicy; my, czytelnicy, płacimy wam, dziennikarzom za to, byście postępowali niegodnie w imię zaspokajania naszej wiedzy i dawania nam rozrywki. W Polsce trwa obecnie sezon na zmiany właścicielskie w mediach. Czy zobaczymy ostatnią okładkę jakiejś gazety albo pożegnalny program w telewizji?

Reklamy