Lubię tę sprężynkę

Posted on 2014/10/15

0


14 lutego 1887 roku we francuskiej gazecie „Le Temps” ukazał się „list protestacyjny francuskich artystów” o następującej treści „My, pasjonaci nieskażonego piękna Paryża protestujemy z całych naszych sił, z całego naszego oburzenia, w imię zapomnianego francuskiego smaku, w imię sztuki i zagrożonej historii Francji, przeciwko wzniesieniu w samym sercu naszej stolicy bezużytecznej i monstrualnej wieży Eiffla. Czy Paryż zwiąże się z kaprysami i kupiecką wyobraźnią konstruktora maszyn, aby oszpecić się beznadziejnie i utracić swój honor? Ażeby zrozumieć, co chcemy dowieść, trzeba jedynie wyobrazić sobie, że cudaczna wieża o wysokości przyprawiającej o zawrót głowy dominuje nad Paryżem jak komin gigantycznej, czarnej fabryki, a jego barbarzyńska masa przygniata i upokarza wszystkie nasze pomniki i umniejsza wagę naszej architektury, które będą znikać przed tą zdumiewającą głupotą.” (źródło tłumaczenia) Pod listem podpisało się 300 znanych ówcześnie twórców. Władze Paryża będąc pod wielką presją nie posłuchały jednak tego głosu i dziś wieża jest symbolem nie tylko Francji, ale – do spółki  Big Benem i bramą Brandenbuską – Europy.  Czy zamieszanie wokół projektu  „Logo dla Polski” zamieni się w przyszłości w skuteczny znak promujący Polskę, Polaków i polski biznes, czy przepadnie jak podobne projekty z przeszłości, jak choćby koślawy latawiec?

Tak, znam zdanie Piotra Vaglowskiego na ten temat i podzielam jego obawy o zgodność z prawem całego procesu wytworzenia tego komercyjnego znaku, a szczególnie o podstawę prawną do udzielenia patronatu przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Mam nadzieję, że kwestia relacji między  komercyjną funkcją logo i państwowego mecenatu zostanie rozwiązana w zgodzie z prawem. Tak, znam obiekcje tych, którzy kwestionują zasadność tworzenia znaku promującego Polskę, skoro mamy orła i biało czerwoną flagę. Nie jest to jednak tak proste, bo według przepisów wolno używać tych symboli tylko jeśli są artystycznie przetworzone. Nie, nie brałem udziału w pracach nad sprężynkową grafiką ani nie pracuję dla żadnej z firm biorących udział w projekcie.Nie, nie wierzę, że całe to zamieszanie zostało wywołane przez twórców koncepcji, być może nawet ze słynnym Wallym Olinsem, wszak kreatorem rzeczywistości reklamowej i urojonej. Początek jest koszmarny, urągający wszelkim zasadom tworzenia pozytywnego wizerunku dla nowego symbolu. Pseudodemokratyczny plebiscyt, w którym możemy wybrać między koncepcjami różniącymi się w szczegółach, bo cała wizja i tak jest w ramach tego projektu przesądzona – to nie jest mój ideał. Tak, podoba mi się ta sprężyna i koncept który za nią stoi. Jest to dla mnie symbol – jak rzadko kiedy – mający tylko pozytywne konotacje. Znacie może jakieś złe skojarzenia ze sprężyną? Wierzę, że jeśli koncepcja przetrwa krytykę i znajdzie zrozumienie tak w Polsce, jak i za granicą. Znacie taki kraj, który wybrałby sobie za symbol sprężynę? Grecja ma oliwki, Wielka Brytania ciepłe piwo i fatalne jedzenie, Francja wino, sery i miłość, Szwecja meble składane z paczek przez nabywców, Izrael procesor i agentów wywiadu, Niemcy samochód kompaktowy, USA nadwagę. My możemy mieć technokratyczną sprężynę, którą trzeba było wymyśleć, bo poprzednie symbole z historii są albo skompromitowane, jak Solidarność, albo bez emocji jak orzeł raz w koronie, a raz bez, który zresztą okazał się nie być tym ptakiem, za którego go mieliśmy. Wierzę, że to jest nowe otwarcie nie tylko w projektowaniu znaczka, który ozdobi polskie kiełbasy w zagranicznych hipermarketach, ale szczególnie w myśleniu Polaków o sobie. Jeśli będą chcieli, to napiszą sobie tę sprężynową historię tak, jak im się to będzie podobało, bez obciążeń i bez uprzedzeń, rozdzierania ran i rozliczania historii. Bo sprężyna nie ma historii. Przypuszczam, że narażę się na krytykę i opinię człowieka, który odrzuca polskie dziedzictwo. To nie jest prawda. Jestem Polakiem z Polski i mam nadzieję, że znam jej historię na tyle, żeby stwierdzić, że moi przodkowie nie zawracali sobie głowy wyciąganiem z niej nauki. Skoro tak, to czemu ja mam być uwiązany do tej części symbolicznej tradycji, która poza budzącym dreszcz szumem husarskich skrzydeł nie daje nic pozytywnego, opartego na racjonalnym czerpaniu z przeszłości? Jestem Polakiem, czyli członkiem społeczności, w której porządek zaprowadzali Niemcy, kuchnię stworzyli Rusini, Litwini i Czesi, a biznes organizowali Żydzi. I nic na to nie poradzę. Po prostu chcę tej sprężynki i liczę, że z jej pomocą zmieni się moje życie, które – jako zmęczone ciągłymi zmianami ustrojów dziecko stanu wojennego, pierestrojki i kolejnych numerów RP, będę mógł po prostu spokojnie poukładać.

Reklamy