W oczekiwaniu na rewolucję, która nie nadejdzie

Posted on 2016/12/01

0


Rewolucje zaczynają się od poczucia braku wpływu. Widać to nie tylko w ostatnich latach, gdy światowa polityka przewracana jest do góry nogami, a liderzy społeczni wyrastają z najmniej oczekiwanych stron.

Było tak wielokrotnie w historii. Mieszanka frustracji spauperyzowanej inteligencji i gniewnych wykluczonych to paliwo dla gwałtownych ruchów społecznych. Czy i tym razem musi się to skończyć krwawo? Stawiam tezę, że niekoniecznie, i to za sprawą technologii. Już dziś niektóre usługi cyfrowe oraz aplikacje wydają się mieć kontrolę nad zachowaniami innych osób, i to na szeroką skalę. Oceniamy restauracje, zakupy w sklepach internetowych, taxi, usługi bankowe i dziesiątki innych zdarzeń, miejsc czy fachowców oraz przyznajemy im gwiazdki. Co to ma wspólnego z rewolucją? – zapytacie.

W nowej serii świetnego choć przygnębiającego technokatastroficznego serialu Netfliksa „Black Mirror” jeden z odcinków opowiada o świecie w nieodległej przyszłości, w której każdy za pomocą narzędzia sprzęgającego smartfon i aplikację mobilną jest oceniany przez wszystkich w każdej sytuacji i za wszystko. Na pozór sprawia to wrażenie niezmiernej opresji. Zresztą dramat bohaterów rozgrywa się właśnie na tle tej wszechobecnej kontroli społecznej, która jest totalna, subiektywna i na dodatek oceny warunkują pozycję społeczną. Wstajemy rano i oceniamy spotkane osoby, przyznając gwiazdki. Każdy od razu widzi, ile gwiazdek przyznaliśmy i jaki bilans ma każdy członek społeczności. Więcej gwiazdek – oceniana osoba idzie w górę rankingu. Mniej gwiazdek – spada w czeluść braku akceptacji prowadzącej w skrajnych przypadkach do całkowitego wykluczenia społecznego.

Ale czy to na pewno byłby zły świat?

Najbardziej chciałbym, żeby można było oceniać kierowców. Skończyłoby się rumakowanie poboczem na podwójnej ciągłej, oj, skończyłoby! Blokowanie skrętu, za wolna albo za szybka jazda, wariackie wyprzedzanie, blokowanie skrzyżowania, „bo nie zdążyłem zjechać” – za wszystko ranking leciałby na łeb, na szyję. Potem oceniałbym urzędników. Sam mam praktykę w administracji i wiem, że przeważnie to mili i uczciwi ludzie, ale potrafią naprzykrzać się brakiem dobrej organizacji pracy. Brak uśmiechu – minusik. Brak pomocy – dwa minusiki. Okienko zamknięte przed nosem – trzy minusiki Potem na celownik wziąłbym właścicieli psów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach. W ciągu kilku tygodni tego ocennego „terroru” mielibyśmy czyste ulice i trawniki w całym kraju.

I tak dalej, aż udałoby się wprowadzić całkiem demokratycznie i przejrzyście pełną, ale rozproszoną kontrolę nad naszymi zachowaniami w społecznościach. Jest jeden minus tej jakże pięknej w swoim uporządkowaniu sytuacji. Skoro każdy oceniałby każdego, to jak ja byłbym oceniony?

No właśnie, jak mnie oceniacie?

Tekst ukazał się w Computerworld 11.2016 http://www.computerworld.pl/news/W-oczekiwaniu-na-rewolucje-ktora-nie-nadejdzie,406710.html

Reklamy
Posted in: Uncategorized